„The Economist”: Polska – miejsce przy europejskim stole
Zgodnie z zapowiedzią ten brytyjski tygodnik ekonomiczny zamieścił cykl artykułów dotyczących Polski: jej gospodarki, sytuacji politycznej i październikowych wyborów.
Są powody do świętowania
Słowa „Polska” i „szczęście” rzadko chodzą w parze, ale ten największy z nowych członków UE ma powody do świętowania. Przetrwał kryzys finansowy, a kiedy gospodarki innych krajów kurczyły się, Polski wzrosła. To niekwestionowany sukces zarówno dyplomatyczny, jak i gospodarczy. W lipcu Polska przejmuje przewodnictwo w UE, a w październiku Donald Tusk (po zakończeniu pierwszej kadencji) zapewne zostanie po raz drugi premierem – co do tej pory jeszcze nigdy się w Polsce nie zdarzyło”, pisze „The Economist”.
W tym tygodniu czeka też Polskę radosne wydarzenie, beatyfikacja Jana Pawła II. Inne, przykre, jak na przykład przepełnione paranoją rządy Jarosława Kaczyńskiego, popadają powoli w zapomnienie.
Jednak, zdaniem brytyjskiego tygodnika, Polskę czeka jeszcze dużo pracy, aby zapewniła sobie „należne jej miejsce przy europejskim stole”. Pomimo doskonałych osiągnięć gospodarczych w czasie kryzysu, polska gospodarka wciąż wymaga wiele uwagi, a tu dużo zależy od poczynań premiera Tuska.
Wiele poprzednich rządów obiecywało reformy, ale niewile spełniło te obietnice. Rząd Donalda Tuska zrobił dużo w dziedzinie podatkowej, ale też jeszcze sporo zostało do zrobienia.
Polityka jest w końcu stabilna
„Donald Tusk jest osobą niosącą ukojenie w kłótliwym kraju./…/ Pełna kadencja jego wybranego w 2007 roku rządu dobiegnie końca w tym roku, co jest rzadkością w tym podzielonym na najrozmaitsze frakcje kraju. Tusk zmierza ku zwycięstwu i będzie to pierwsze w polskiej historii ponowne wygranie wyborów przez partię będącą u steru władzy.
Od 1989 roku rządy w Polsce się zmieniały, partie powstawały, upadały, przekształcały się bądź zmieniały nazwy, pisze „The Economist”. „Teraz Platforma Obywatelska Donalda Tuska prezentuje stałość”.
Zdaniem „The Economist” „na sukcesy PO ma częściowo wpływ słabość jej głównego rywala, PiS. Katastrofa smoleńska chyba pomieszała zmysły Jarosławowi Kaczyńskiemu. Spory na temat pomników i upamiętnienia ofiar tej katastrofy, wraz z teoriami spiskowymi ekscytują jednych wyborców, lecz zniechęcają innych. Jeżeli Jarosław Kaczyński przegra październikowe wybory, to być może odejdzie, a jakiś nowy przywódca może okazać się silniejszym konkurentem dla Donalda Tuska.
„Jednak na razie to nie grozi. Opozycja, skoncentrowana na peryferyjnych tematach, nie potrafi zaatakować rządu”, choć oczywiście zawsze można znaleźć słabe punkty.
Donald Tusk stwierdził, że niecierpliwość jest jedną z cech narodowych Polsków, którzy chcą, żeby wszystko szło szybko ku poprawie. Tymczasem jego rząd wybrał drogę stopniowych zmian.
Na razie w Polsce wytworzyła się taka sytuacja, że to media przejmują rolę opozycji, a ta nadal bada najróżniejsze teorie spiskowe. Tymczasem Polsce przydałaby się opozycja z prawdziwego zdarzenia, bo taka zawsze jest potrzebna.
jp
Cały artykuł: http://www.economist.com/node/18620794
jp/"The Economist"