Reforma emerytur w konsultacjach społecznych [Infografika]
Projekty ustaw dotyczące wieku emerytalnego oraz emerytur grup dotychczas uprzywilejowanych powinny trafić z rządu do Sejmu w ciągu kilku tygodni. Obecnie są one kierowane do konsultacji społecznych, które powinny potrwać do 30 dni.
W konsultacjach będzie brała udział między innymi Komisja Trójstronna.
„Chcę, aby wszyscy w Polsce mieli świadomość, że ta bardzo trudna decyzja przed jaką stoimy, decyzja co do której nie będzie entuzjazmu, to decyzja którą ktoś wreszcie musi podjąć. Uznaliśmy, że ten moment jest momentem jednym z ostatnich. Trudno mi dziś sobie wyobrazić takie zdarzenia polityczne, taki kalendarz polityczny, który dawałby nadzieję, że nasi następcy zdecydowaliby się na tego typu krok, mimo że wiemy, że może być bardzo kosztowny z punktu widzenia rządu czy tych, którzy promują te zmiany" - mówił Tusk na konferencji po posiedzeniu rządu.
Zdaniem premiera pozostawienie wieku emerytalnego na obecnych poziomach zmusiłoby rząd do szukania pieniędzy gdzie indziej. Wymienił trwałą podwyżkę podatku VAT na wszystkie produkty o 8 pkt. proc., podniesienie składki emerytalnej z 19,5 proc. do 30 proc. pensji oraz obniżenie wypłacanych świadczeń o połowę.
Tusk powiedział, że dedykuje te dane zwolennikom referendum w sprawie podniesienia wieku emerytalnego. "Uczciwe referendum musiałoby dotyczyć wyboru między poszczególnymi trudnymi decyzjami, a nie tylko pomiędzy wariantami, czy wiek emerytalny będzie wyższy, czy niższy. Bo jeśli ma być utrzymany ten wiek emerytalny, to musimy odpowiedzieć w takim referendum, na co się zgadzamy - na stały wyższy VAT, a więc wyższe ceny, czy na wyraźnie niższe emerytury, czy radykalne podniesienie składki emerytalnej" - powiedział premier.
Szef rządu przypomniał, że projekt reformy emerytalnej zakłada, że będzie ona rozłożona w czasie, w przypadku kobiet - na 28 lat do 2040 r.
Jestem gotów spotkać się z każdym klubem parlamentarnym, aby przekonywać do naszych argumentów ws. podniesienia i zrównania wieku emerytalnego – powiedział.
Według niego jeśli zmienimy w sposób znaczący rygory tej ustawy, "to powiemy tylko jedno: "stchórzyliśmy, niech następcy się tym martwią, bo ktoś to musi zrobić". Przekonywał, że ktoś, kto dostał taką szansę jak PO i PSL od wyborców "ma święty obowiązek wziąć na siebie odpowiedzialność za najtrudniejsze decyzje, mamy prezydenta, który sprzyja reformom, mamy większość, mamy cztery lata".
"Powinniśmy być gotowi także do zapłacenia pewnej ceny politycznej" - ocenił Tusk.



lb/wł/PAP