Noc w Brukseli
Premier Donald Tusk ogłosił, że Rada Europejska porozumiała się , co do zasad rekapitalizacji unijnych banków, co ma być jednym z elementów pakietu ratunkowego dla strefy euro. W Brukseli - tym razem już tylko w gronie przywódców państw eurolandu- trwają rozmowy na temat wysokości funduszu ratunkowego dla bankrutujących krajów.
"Przyjęliśmy zasady, dzięki którym rekapitalizacja banków będzie w naszej ocenie możliwa. Ten element porozumienia na rzecz walki z kryzysem powinien ułatwić eurogrupie prace dziś wieczorem i w przyszłości" - powiedział premier na konferencji prasowej po zakończeniu szczytu "27". Dokapitalizowanie sektora bankowego ma uchronić go przed kryzysem, związanym z umorzeniem części greckiego długu. Banki mogą stracić nawet ponad połowę pieniędzy, zainwestowanych w greckie obligacje.
Jak zaznaczył premier, rekapitalizacja banków wejdzie w życie pod warunkiem, że do porozumienia w sprawie całego pakietu antykryzysowego dojdą przywódcy strefy euro, w tym przede wszystkim zgodzą się na wzmocnienie "siły uderzenia" Europejskiego Funduszy Stabilizacji Finansowej (EFSF).
"Rekapitalizacja bez tych pozostałych elementów jak "fire wall" nie miałaby szans powodzenia. To dzisiejsze stanowisko jest warunkiem i wstępem, by grupa euro mogła w większym komforcie szukać dodatkowego systemu zabezpieczenia przed kryzysem" - powiedział Tusk.
Dyplomaci w kuluarach szczytu mówią, Niemcy i Francja już zgodziły się, że fundusz, który ma obecnie zdolność pożyczkową na poziomie 440 mld euro, trzeba "zwielokrotnić" na zasadzie tzw. lewarowania, czyli bez zwiększania kwoty gwarancji ze strony państw-udziałowców funduszu. O "zwielokrotnieniu" mówi projekt deklaracji ze szczytu strefy euro, który cytuje AFP.
Zgodnie z przyjętą deklaracją szczytu "27", który poprzedzał szczyt strefy euro, kluczowe banki w UE będą musiały tymczasowo zwiększyć ilość i jakość kapitałów tak, by ich wskaźnik kapitałowy wynosił 9 proc. (obecnie 5 proc.); czy tak zrobią sprawdzą nowe unijne stress-testy. Współczynnik ten będzie uwzględniał rynkową wartość obligacji krajów strefy euro w posiadaniu banków, wyliczoną na dzień 30 września br. Banki mają zwiększyć swoje kapitały do wymaganego poziomu do 30 czerwca 2012 r. - wynika z deklaracji ze środowego szczytu UE.
Minister finansów Jacek Rostowski nie powiedział, o ile unijne banki będą musiały być dokapitalizowane; . Jego zdaniem kwota ta zależy od udziału sektora prywatnego w stratach wynikających z redukcji greckiego długu i będzie ogłoszona we właściwym czasie przez Europejski Urząd Nadzoru Bankowego (EBA). Według szacunków na ten cel potrzeba będzie ok. 108 mld euro.
Zaznaczył Jacek Rostowski najpierw dokapitalizować będzie musiał się sam bank. Jeżeli okaże się, że bank nie będzie miał takich możliwości, to wtedy ma go wesprzeć kraj UE, w którym bank ma siedzibę "na zasadzie zmniejszenia wartości udziałów akcjonariuszy banku". "W żadnym razie nie jest to jakakolwiek forma obdarowywania pieniędzmi właścicieli banków, bo w zamian za zastrzyk kapitałów te państwa przejęłyby część własności w danym banku" - zaznaczył Rostowski. Dopiero w ostateczności banki będzie mógł dokapitalizowywać - na zasadzie pożyczek dla rządów krajów strefy euro - EFSF.
Minister finansów nie przypuszcza, żeby polski PKO BP znalazł się w grupie banków UE, które będą musiały przejść nowe antykryzysowe testy wytrzymałości. "Ale oczywiście, nawet gdyby PKO BP był w tej grupie, to jego siła kapitałowa jest już o tyle powyżej 9 proc., że nie wymagałby żadnego dokapitalizowania, szczególnie, że ma jedynie śladowe zaangażowanie w papiery dłużne państw strefy euro" - dodał Rostowski.
Minister finansów powiedział też, że w deklaracji przywódców "27" jest mowa o stworzeniu mechanizmu gwarancji terminowych (1 do 3 lat) pożyczek międzybankowych, który ma być uzgadniany z EBA i z Komisją Europejską. Obecnie ze względu na dużą niepewność na rynku banki niechętnie pożyczają sobie pieniądze, co z kolei powoduje, że ograniczają kredyty dla firm, hamując tym samym rozwój gospodarczy.
Jak podkreślił Donald Tusk "kluczowe w przyjętym stanowisku, a także w propozycjach, jakie są dyskutowane przez grupę euro, jest stwierdzenie, że wszystkie działania, które mają wzmocnić integrację grupy euro, będą działaniami, które nie osłabiają jedności i integracji Unii Europejskiej jako całości".
- Polska prezydencja od początku debaty w sprawie kryzysu finansowego, od początku debaty na temat zarządzania gospodarczego, na temat potrzeby większej integracji w ramach grupy euro, podkreślała, że współpraca w ramach grupy euro nie musi być i nie może być opozycji do jedności Unii Europejskiej jako całości - zaznaczył szef polskiego rządu.
Ponadto premier Tusk podkreślił, że "w pracach grupy euro powinny mieć udział także te kraje UE, które aspirują do strefy euro, i które w niedługim czasie mogą stać się członkami tej strefy".
mz/wł/pap/premier.gov.pl