Aktualności
Newsy
22-12-2009
Kończy się prezydencja Szwecji w UE
To była trudna prezydencja, ale Szwecja poradziła sobie. Jej przewodnictwo ocenić można jako sprawne, a do największych sukcesów zaliczyć wprowadzenie w życie Traktatu z Lizbony, zaś porażek – szczyt klimatyczny w Kopenhadze.
Formuła systemu przewodnictwa w UE, a wcześniej we Wspólnotach Europejskich (WE), jest odzwierciedleniem ogólnej logiki procesu integracji. Każde z państw członkowskich UE ma na równych zasadach, niezależnie od ich potencjału i statusu, pełnić przewodnictwo w Unii i był to i nadal jest element szeroko rozumianego podejścia wspólnotowego.
Prezydencja, nazywana też „urzędem przewodniczącego”. Jej sprawowanie przez państwa członkowskie jest jednym z zasadniczych instrumentów, umożliwiających efektywne funkcjonowanie Rady Europejskiej, w skład której wchodzą szefowie państw i rządów oraz Rady UE, głównej instytucji o charakterze prawodawczym, złożonej z przedstawicieli państw członkowskich szczebla ministerialnego. Początkowo prezydencja była sprawowana w porządku alfabetycznym przez trzy miesiące, ale traktat założycielski Wspólnot Europejskich z 1957 roku wydłużył ją do 6 miesięcy. Przestrzegana jest też zasada, aby każde państwo sprawowało prezydencję na przemian w pierwszym i w drugim półroczu.
Jakie są zadania prezydencji?
Z formalnego punktu widzenia jest ich kilka, ale właściwie można je sprowadzić do dwóch najważniejszych:
• rozwiązywanie problemów pojawiających się na agendzie UE, tzn. ułatwianie osiągania kompromisów, łagodzenie konfliktów i reagowanie na sytuacje kryzysowe;
• inicjowanie debaty w łonie UE na nowopojawiaące się tematy, proponowanie nowych obszarów współpracy.
Sześć trudnych miesięcy
Szwecja po raz drugi przewodniczyła w Radzie UE i z pewnością obecna prezydencja nie należała do łatwych. A jednak w opinii Jose Manuela Barosso „Szwecja zasługuje na podium za sposób, w jaki kierowała Unią”.
1 lipca Szwecja przejęła pałeczkę od Republiki Czeskiej i od razu czekały na nią liczne problemy. Przede wszystkim nadal trwał kryzys gospodarczy i Europa, tak jak reszta świata, pogrążona była w głębokiej recesji.
Traktat z Lizbony
Po drugie wciąż nie było wiadomo, jaki los czeka Traktat z Lizbony i czy wejdzie on w życie. Irlandczycy mieli po raz drugi brać udział w referendum na temat przyjęcia tego traktatu, a jeśli wynik byłby pozytywny, to musiały go podpisać jeszcze dwa państwa: Polska i Czechy. „Nie było jasne, czy traktat będzie ratyfikowany przez wszystkie państwa członkowskie i czy wejdzie w życie za naszej prezydencji. Potem problem się rozwikłał”, mówił premier Szwecji Frederik Reinfeldt.
Jeśli Traktat z Lizbony nie zostałby ratyfikowany przez wszystkie państwa UE, wówczas nadal Unia działałaby według zasad Traktatu z Nicei, a ruszyć musiałyby prace nad nowym traktatem. To bardzo skomplikowałoby prace UE.
Jednak wszystko potoczyło się gładko: Irlandczycy zagłosowali za traktatem, potem podpisał go prezydent Lech Kaczyński, a na końcu prezydent Czech, Vaclav Klaus.
Szczyt UE-Rosja
Nienadzwyczajnymi, a właściwie żadnymi sukcesami nie zakończył się szczyt UE-Rosja, który odbył się w listopadzie w Sztokholmie. Z prezydentem Dmitrijem Miedwiediewem rozmawiano o ułatwieniach wizowych między UE a Rosją, walce z ociepleniem klimatu, bezpieczeństwie energetycznym i wolnym handlu. Skutki tego szczytu to: zadeklarowanie ułatwień w podróżowaniu obywateli Unii do Rosji oraz Rosjan do Unii, co ma skutkować obustronnym zniesieniem wiz (bez podania daty), „zbliżenie stanowisk klimatycznych”, ale bez konkretów (miały być uzgodnione na szczycie klimatycznym w Kopenhadze), decyzja o przeznaczeniu 176 mln euro na współpracę regionów przygranicznych Litwy i Polski z obwodem kaliningradzkim.
Szczyt klimatyczny w Kopenhadze
Ostatnim z wielkich wydarzeń, które przypadły w czasie szwedzkiej prezydencji był szczyt klimatyczny w Kopenhadze. Szwecji, która przykłada niezmierną wagę do ochrony środowiska, bardzo zależało na pomyślnym zakończeniu tego szczytu. Tymczasem oceny tego wydarzenia nie są zbyt pochlebne, przede wszystkim dlatego, że przedstawiciele państw nie zdołali uzgodnić wiążących redukcji CO2 po 2012 roku. Ograniczono się do zapisu, że działania na rzecz zmniejszenia emisji gazów cieplarnianych powinny być wystarczające, aby wzrost temperatury na świecie do 2050 roku nie przekroczył 2°C w porównaniu z epoką przedindustrialną. Jedyne, co udało się wywalczyć Szwecji w Kopenhadze, to zebranie funduszu w wysokości 7 mld euro na pomoc biednym krajom w walce z globalnym ociepleniem w latach 2010 – 2013.
Natomiast pozytywny akcent wydarzył się dziś – otóż w dniu dzisiejszym Serbia zadeklarowała chęć przystąpienia do Unii Europejskiej. Szwecja niewątpliwie zaliczy to wydarzenie do swoich sukcesów, a podsumowanie swojej prezydencji ma przedstawić 23 grudnia.
jp/wł