Aktualności
Newsy
22-12-2009
Cywilizacyjny skok wymiaru sprawiedliwości
Z ministrem sprawiedliwości Krzysztofem Kwiatkowskim rozmawiamy o wyborze prokuratora generalnego, e-sądzie, odbywaniu kary w systemie dozoru elektronicznego oraz o rozwiązywaniu konfliktów poza salą sądową.
Platforma.org: Panie ministrze, kto będzie nowym prokuratorem generalnym?
Minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski: Tego dowiemy się w pierwszym kwartale przyszłego roku. Zapewniam, że procedura wyboru prokuratora generalnego jest tak skonstruowana, by został wybrany najbardziej kompetentny kandydat. Zgłosiło się 16 – jedenastu prokuratorów i pięciu sędziów. Na 5,6,7 stycznia Krajowa Rada Sądownictwa zaplanowała ich wysłuchania. Spotkania z kandydatami będą otwarte dla dziennikarzy i zainteresowanych osób. Dzięki temu wizję nowej Prokuratury Generalnej jaką mają kandydaci poznają także obywatele. Komisja wyłoni dwóch najlepszych kandydatów. Ostateczny wybór będzie należał do prezydenta.
Rozdzielenie funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego, które formalnie nastąpi 31 marca przyszłego roku to spełnienie wyborczej obietnicy Platformy Obywatelskiej. Dotrzymaliśmy słowa – prokuraturę, która stoi na straży obywatelskich praw oddzielamy od świata polityki. A po to, by wybór był całkowicie zobiektywizowany, ostateczną decyzję przekazujemy w ręce pana prezydenta Kaczyńskiego. To także świadczy o dobrych intencjach gabinetu premiera Donalda Tuska. Chcemy, by prezydent, który nie kryje sympatii do formacji politycznej – dla nas opozycyjnej – miał również wpływ na wybór prokuratora generalnego. Procedura wyboru jest więc przejrzysta, jasna, nie pozostawia wątpliwości merytorycznych i politycznych.
Rozpoczął pan cywilizacyjną rewolucję wymiaru sprawiedliwości. Czy nowoczesna technika może przyspieszyć bieg sądowych spraw?
Bardzo na to liczymy. Niebawem wprowadzimy m.in. elektroniczny zapis rozpraw, co wyeliminuje żmudne i spowalniające posiedzenia sądu pisanie protokołów. Jeszcze bardziej rewolucyjne i nowoczesne będzie powstanie tzw. e-sądu, czyli elektronicznego postępowania upominawczego. Już od 4 stycznia będzie zajmował się sprawami, które nie wymagają skomplikowanego postępowania dowodowego. E-sąd ułatwi też życie przedsiębiorcom, którzy mają problem np. z dłużnikami. To poprawi krwioobieg całej polskiej gospodarki. Dla małego przedsiębiorcy wielomiesięczna zwłoka w otrzymaniu płatności, to często „być albo nie być” jego firmy. Chcemy, żeby rocznie docelowo e-sąd rozstrzygał do miliona takich spraw.
E-sąd będzie funkcjonował w świecie wirtualnym, ale gdzie w rzeczywistości znajdzie się jego siedziba?
W Lublinie. To miasto z dużym potencjałem. Działają tam dwie świetne uczelnie z wydziałami prawa i administracji. Mimo lokalizacji w Lublinie, e-sąd będzie oczywiście rozstrzygał sprawy z całej Polski. Jako Minister Sprawiedliwości pamiętam, że nie wszystkie sprawy muszą i mogą być załatwiane w stolicy. Krajowa Szkoła Sądownictwa i Prokuratury, która rozpoczęła działalność, ma siedzibę w Krakowie. Jedną z największych inwestycji w budynek siedziby nowego sądu okręgowego i apelacyjnego otworzymy w 2010 roku w Łodzi. Pilotażowo nagrywanie rozpraw też ruszy w trzech sądach okręgowych poza Warszawą. Pamiętajmy jednak, że sądy apelacji warszawskiej są pierwszymi w Polsce gdzie ruszył nowy sposób odbywania kary pozbawienia wolności – dozór elektroniczny (SDE).
No właśnie elektronika wkroczyła też w życie skazanych. O części z nich nie da się już powiedzieć „osadzeni”, bo mogą, podobnie zresztą jak znany reżyser Roman Polański, przebywać poza aresztem, za to z elektroniczną bransoletą. Jak Pan ocenia pierwsze dwa miesiące działania Systemu Dozoru Elektronicznego?
Pierwsze miesiące działania każdego systemu to czas próby. Tylko w praktyce dostrzec można potrzebę udoskonaleń. Wprowadzony przez nas system – najnowocześniejszy w Europie – działa poprawnie. Dzięki niemu karę poza więzieniem odbywa już prawie 30 skazanych. Dwie osoby zakończyły już odbywanie kary. Grubo ponad 300 osób złożyło wniosek o odbywanie kary w SDE. Chcemy nasz system udoskonalić. Dlatego przygotowujemy nowelizację ustawy, która czterokrotnie rozszerzy grupę skazanych, którzy będą mieli możliwość odbywania kary w Systemie Dozoru Elektronicznego. Oczywiście, będą to nadal takie osoby, które popełniły drobniejsze przestępstwa i nie stanowią społecznego zagrożenia. Proponujemy, by w tym systemie karę odbywali osadzeni, którym pozostało nie więcej niż 12 miesięcy do odsiedzenia. Także dyrektorzy zakładów karnych będą mogli w imieniu tych osób wnioskować o dozór elektroniczny.
Obawiam się, że taka elektroniczna kara może być demoralizująca…
A właśnie, warto sobie odpowiedzieć na pytanie, gdzie wcześniej nie karany człowiek skazany na krótką karę, zostanie efektywniej zresocjalizowany? Za kratami czy chodząc do pracy z elektroniczna obrączką? Przypominam, że dwóch dziennikarzy testujących nasz system nie wytrzymało. Gdyby byli prawdziwymi skazanymi musieliby wrócić do więzienia. System Dozoru Elektronicznego to – wbrew pozorom - bardzo dotkliwy rodzaj kary. O ściśle wskazanych porach skazany musi znajdować się w wyznaczonym miejscu. Ponadto, np. sąsiedzi czy domownicy wiedzą, że odbywa on teraz karę. Wpływ otoczenia ma w takich przypadkach niezwykle resocjalizacyjny wpływ. Dodajmy, że często odwrotnie niż wpływ innych więźniów, z których część po raz kolejny weszła w kolizję z prawem i których oddziaływanie na współwięźniów trudno nazwać resocjalizacją. Podobne – co System Dozoru Elektronicznego - pozytywne efekty często daje chociażby skierowanie do prac społecznie użytecznych – sprzątania ulicy, porządkowania trawników. Poza tym, odbywający karę w tym systemie skazany może jednocześnie studiować albo pracować. Jego powrót do społeczeństwa jest dzięki temu prostszy – ma pracę, ma wykształcenie, jest nadzieja, że nie wróci na drogę przestępczą. Da sobie radę.
Pierwszy dzień pana urzędowania w gabinecie szefa resortu był symboliczny – zaczął pan pracę od udziału w konferencji mediacyjnej. Mediacja jest lepsza niż sąd?
Jako Polacy, w razie konfliktu prawnego, często nie potrafimy ze sobą rozmawiać i od razu oddajemy sprawę do sądu. W innych europejskich krajach sąd to swoista ostateczność. To instytucja, która z zasady rozstrzyga spory i konflikty, gdy wszelkie inne metody - ugody, negocjacje, mediacje i inne próby polubownego rozwiązania konfliktów - zawodzą. Będziemy propagować alternatywne, pozasądowe metody rozwiązywania sporów. Lepiej jest rozmawiać niż walczyć. Lepiej jest szukać porozumienia i zadośćuczynienia niż tkwić w konflikcie. Pamiętajmy, że zgoda jest wielką cywilizacyjną zdobyczą, co dedykuję naszej parlamentarnej opozycji z prawa i z lewa.
j