Użytkownik Aslan dnia 23.04.2009, 2:13 napisał
Nikt nie ma obowiązku ci zapewniac obecności knajp, w których możesz jeśc z dziećmi, to są firmy prywatne, można jeśc w barach mlecznych, tam palić nie wolno.
Barów mlecznych nie ma w odległości 30 km, wiec o czym Ty piszesz człowieku?
Użytkownik Aslan dnia 23.04.2009, 2:13 napisał
Kto otwiera knajpę otwiera ją by zarabiać, a nie dla komfortu niepalących. Przecież chodzenie po knajapach nie jest nikomu niezbędne do zycia.
Uważasz, ze przez 2 tygodnie możemy nie jeść obiadu? Przecież w pokojach nie ma możliwości gotowania. Zresztą dlaczego żona ma gotować na urlopie? Bo ktoś inny ma ochotę palić i zatruwać wszystkich dookoła?
Tak, knajpy otwiera się po to aby zarabiać. Ale zapominasz, że knajpy powstają na ziemi dzierżawionej od gminy i mają służyć określonym celom, a nie przyjemności właściciela. Gdyby miały służyć tylko przyjemności właściciela, to gmina wydzierżawiłaby grunt komuś innemu, kto zapewniałby obsługę turystów.
A skoro knajpa ma służyć obsłudze turystów, to musi zapewnić możliwość zjedzenia obiadu, zwłaszcza przez dzieci, bez wdychania dymu.
Użytkownik Aslan dnia 23.04.2009, 2:13 napisał
NIe wiem gdzie wy nad morze chodzicie, ale tam gdzie ja to są zawsze ogródki na zewnątrz, moze warto zmienic kąpielisko na takie z ogródkami.
Chodzimy wyłącznie do knajp z ogródkami, ale jak na przestrzeni 6 m^2 masz oprócz nas jeszcze 4 osoby palące, a nad głowami parasole, to wdycha się dym. Nie ma siły. Jak papieros odległy jest o 2 m to powiew niesie w twarz wprost dym z papierosa (wcale nie rozproszony).
Użytkownik Aslan dnia 23.04.2009, 2:13 napisał
Jak tylko w Polsce wejdzie zakaz palenia papierosów w lokalach, to otworze lokal , który będzie: Palarnią tytoniu, w której będzie grała muzyka, ludzie będą pili alkochole i tąńczyli, a może jedli. Ale to bedzie specjalne miejsce do palenia tytoniu. Zeby nikt tam na piwo nie chodził z dziecmi !!!!
Widzisz brak jest Ci wyobraźni i zrozumienia dla innych. Jesteś wpatrzony w siebie i to jest Twój problem. Ja nie mam nic przeciwko temu, że palacze będą mieli swoją jedną czy pięć knajp. Ja tylko chciałbym mieć parę takich, w których nie muszę siedzieć w dymie. A teraz proporcje są takie: zadymionych - 10, wolnych od dymu - 0. Czy to jest coś niezwykłego, że powinny być choć ze dwie nadające się dla rodzin z dziećmi?
Użytkownik klip dnia 23.04.2009, 21:06 napisał
Narzekasz, ze miejsc, ktore Ci odpowiadaja nie ma, a sam chcesz zeby innym ktorzy takie miejsca maja (tu akurat palacym) je odebrac.
Czyli prawidłowy według Ciebie jest stan, ze 10 knajp jest dla palących, a dla rodzin z dziećmi - 0? To są te właściwe proporcje? A może chociaż 8:2?
Pamiętajcie, że nie ma symetrii pomiędzy palącymi i niepalącymi. Jeśli ja idę zjeść obiad, to nikomu nie powoduję tym uszczerbku na zdrowiu. Jak do knajpy idzie palacz i nie potrafi te 40 minut wytrzymać bez papierosa, to jego pobyt w knajpie zakłóca pobyt innym i naraża sąsiadów.
Czy gdybym chodził wszędzie z radiem nastawionym na full, to też byście uznali, że to moja sprawa, bo jestem wolnym człowiekiem. A jak innym przeszkadzam, to niech sobie wsadzą watę do uszu?
A w przypadku papierosów nie mówimy tylko o dyskomforcie jedzenia obiadu w smrodzie (czy Wam odpowiadałoby spożywanie posiłków w kiblu publicznym, i czy tak samo smakowałby Wam tam kotlet po kapitańsku z pieczarkami?), ale także o zdrowiu.
Mam wrażenie, że nie rozumiecie pojęcia "wolność". W momencie gdy opuszcza się własne mieszkanie, przebywa się w przestrzeni publicznej, do której takie same prawa mają inni ludzie. I z ich odczuciami i zdrowiem każdy musi się liczyć. Z Waszych wypowiedzi można odnieść wrażenie, że czujecie się jedynymi użytkownikami tej przestrzeni. Macie ochotę zapalić to palicie, macie ochotę włączyć radio to włączacie, macie ochotę zrobić kupę na trawniku to robicie.
To nie jest żadna wolność, tylko najzwyklejszy na świecie brak kultury.