Aktualności
PO w mediach
20-11-2007
Musimy wygrać z prezydentem
Grzegorz Schetyna, świeżo upieczony wicepremier i szef MSWiA, w rozmowie z Andrzejem Stankiewiczem i Piotrem Śmiłowiczem
Czym dla Kaczyńskiego Gosiewski, tym dla Tuska Schetyna. Takie porównanie często słychać na sejmowych korytarz. Czuć w tym ukryty zarzut, że nie jest pan samodzielnym politykiem. W sumie pańska kariera zawsze pokrywała się z politycznymi wyborami Donalda Tuska.
Porównywanie mnie do Gosiewskiego jest niestosowne. Jestem politykiem samodzielnym. Sam zbudowałem silną Platformę na Dolnym Śląsku. A że Tusk mi ufa? Długo się znamy, były i wspólne zwycięstwa i porażki. Nawet porażek było chyba więcej, ale właśnie to buduje wzajemne zaufanie.
Podobno to właśnie pan nie chciał w 2005 roku koalicji PO-PiS.
Byli tacy, którzy byli bardziej przeciwni ode mnie. Zresztą dziś widać, że to była słuszna droga przejście do opozycji i budowanie wizerunku PO jako wyrazistego przeciwnika PiS.
Jak się mają pana relacje z Jerzym Szmajdzińskim?
Jak z posłem z tego samego okręgu wyborczego.
Chyba jednak znacznie lepiej. Przecież zasiadał w radzie nadzorczej pańskiego klubu koszykarskiego Śląsk Wrocław. Ta znajomość może być
cenna, kiedy trzeba będzie klecić porozumienie z LiD przeciwko wetom prezydenta.
Oczywiście, będziemy współpracować z LiD we wszystkich kwestiach, gdzie możliwe będzie weto. Powiem więcej chcemy konsultować się z LiD
nie po wecie, tylko przed nim. Chodzi o współpracę już na etapie powstawania ustaw, które mogą zostać zakwestionowane przez Lecha Kaczyńskiego. Myślę o obniżaniu podatków, zmianach w ordynacji wyborczej czy nowelizacji ustawy o CBA. To będą symboliczne i kluczowe starcia. A my musimy je wygrać.Ale w Platformie nie ma dyrektywy współpracować z LID, a nie współpracować z PiS. Różnica jest taka, że klub LiD jest otwarty, zaś PiS źle znosi opozycję. Ale przegra jeszcze parę głosowań i pójdzie po rozum do głowy.
Czy wy teraz nie mścicie się na PiS, głosując przeciwko Zbigniewowi Romaszewskiego na wicemarszałka Senatu, albo ograniczając liczebność
speckomisji?
Ale Putrę na wicemarszałka Sejmu wybraliśmy. A Pawłowi Zalewskiemu chcieliśmy oddać szefostwo Komisji Spraw Zagranicznych.
Po to, by z PiS przeciągnąć go na swoją stronę.
Nic od niego nie oczekiwaliśmy.
Chwaląc Zalewskiego, sprzedaliście mu pocałunek śmierci. Jarosław Kaczyński wprost powiedział, że nawet rozważając waszą propozycję Zalewski postąpił źle.
Nie będę odpowiadał za to, jak czyta politykę prezes PiS. A co do Senatu w poprzedniej kadencji poparliśmy na marszałaka Bogdana Borusewicza, wtedy z PiS. Uważaliśmy, że największy klub powinien mieć marszałka Senatu. Dziś gdy Borusewicz reprezentuje PO, to PiS zagłosował przeciw niemu.
Po co te gierki? Przecież Platforma miała być inna niż PiS.
I jesteśmy inni. Prosiłem Romaszewskiego, by spotkał się z senatorami Platformy. Nie chciał, więc wynik głosowania był taki, jaki był. Ale przecież nie było wśród senatorów żadnej dyscypliny.
Nie boi się Pan, że prezentowane publicznie nowe, niemal liberalne oblicze PSL to tylko fasada i że szybko skoczycie sobie do gardeł?
Jeszcze do niedawna tak właśnie bym myślał. Zdanie zmieniłem po ubiegłorocznych wyborach samorządowych, kiedy prowadziłem z Waldemarem Pawlakiem i Eugeniuszem Grzeszczakiem negocjacje w sprawie koalicji w sejmikach wojewódzkich. Porozumieliśmy się bez większych problemów, a nasze koalicje rządzą aż w 12 regionach. One naprawdę funkcjonują wzorcowo. Teraz po prostu musimy taką współpracę przenieść do Warszawy.
Nawet jeśli będziecie się dobrze dogadywać, to i tak na ten rząd czyhają rafy.
Największą jest służba zdrowia tam była prowadzona niezborna polityka i mogły być popełnione fatalne błędy. Pełną wiedzę będziemy jednak mieli po bilansie otwarcia. Chcemy go zrobić kilka tygodni po objęciu urzędów.
Co z infrastrukturą? Cezary Grabarczyk to trochę minister z łapanki. Będzie kolejnym, który nie zbuduje autostrad?
Wszyscy typowali go na ministra sprawiedliwości, ale przypominam, że jest nie tylko prawnikiem w przeszłości był szefem Urzędu Zamówień Publicznych, wicewojewodą i członkiem sejmowej Komisji Infrastruktury. Powiem tak koncepcja budowy dróg jest, pieniądze z UE są. Problemem są
procedury prawne, które spowalniają wykup ziemi i przetargi na budowę autostrad. Grabarczyk ma to zmienić. Albo uprościmy prawo, albo polegniemy. Minister rozwoju regionalnego Elżbieta Bieńkowska ma wizję, jak prowadzić inwestycje infrastrukturalne w oparciu o środki unijne. Ma w tej dziedzinie duże doświadczenie.
To weźmy kolejny obszar. Nie widać jasnej koncepcji PO wobec mediów.
Chcemy zlikwidować abonament. To dodatkowy podatek, który płacą głównie osoby starsze, a przeznacza się go na ogromne honoriaria gwiazd TVP.
Mówi pan jak socjalista.
Mówię prawdę. Chcę, żeby TVP nadawała filmy edukacyjne i historyczne, a nie Gwiazdy tańczą na lodzie, które mają odebrać widzów stacjom komercyjnym.
TVP to spółka skarbu państwa, więc powinno wam zależeć, żeby zarabiała pieniądze, a nie oddawała pole prywatnym stacjom.
W interesie państwa jest to, żeby TVP realizowała misję.
Zamiast abonamentu chcecie finansować media publiczne z budżetu. A to oznacza jeszcze większe upolitycznienie. Minister kultury będzie mógł przykręcać kurek, żaby naciskać na TVP.
Nie mamy recepty na wszystko. Ale nie zrobimy tak jak PiS pospołu z Samoobroną i LPR nie wymienimy KRRiTV, żeby obsadzić stołki w mediach. Raczej zreformujemy KRRiTV tak, żeby kandydaci byli opiniowani przez organizacje twórców.
W ciągu najbliższych miesięcy nie przeprowadzicie w mediach żadnej systemowej zmiany. Zastanawiamy się, kiedy wam puszczą nerwy. I pójdziecie łatwą drogą wyznaczoną przez PiS.
Pokusa jest. Byłoby to jednak krótkowzroczne, a polityka musi być długofalowa.
A służby specjalne? Czy jakieś zmiany strukturalne w służbach powinny nastąpić? Są pomysły podporządkowania ABW pana resortowi.
Jestem przeciw.
Zmienicie wszystkich szefów służb?
Ponieważ tak dużo rzeczy działo się w tych służbach, trzeba coś pozmieniać. A czy wszyscy szefowie? Nie będę się wypowiadał. W służbach też chcemy audytu. Przede wszystkim w CBA, bo tam jest najwięcej emocji.
Kto go przeprowadzi?
Nasi ludzie w resortach i eksperci zewnętrzni.
Do CBA nikogo nie wprowadzicie, musielibyście zmienić ustawę.
Proszę nam dać szansę. Będziemy prosić Mariusza Kamińskiego o rozmowę.
Uważa pan, ze CBA brało udział w kampanii?
A panowie uważają inaczej?
To pan będzie szefem MSWiA, a nie żaden z nas.
Uważam, że tak. Skoro sam Kamiński mówił na konferencji w sprawie posłanki Sawickiej, że ludzie mają prawo wiedzieć jak głosować, to jest to akcja polityczna. Jakoś o dowodach w sprawie byłego ministra sprostu Tomasza Lipca dowiedzieliśmy się dopiero po wyborach.
Długo pan zna Mariusza Kamińskiego?
Jeszcze z NZS. Potem spotkaliśmy się w Sejmie, gdy ja byłem posłem Unii Wolności, a on AWS. Dobrze się dogadywaliśmy.
Zmienił się?
Zmienił się. Nie podważam jego pozytywnej obsesji antykorupcyjnej, ale uważam, że końcówka kampanii to był symbol zaangażowania po jednej stronie. Było mi przykro, jak to widziałem.
Dobrze znał pan Sawicką? Była przecież posłanką z pana okręgu.
Znałem ją jeszcze z czasów UW. Miałem z nią dobry kontakt przed jej wejściem do Sejmu. Gdy została posłem, szybko skonfliktowała się z jeleniogórskimi strukturami Platformy. Skończyło się tym, że Platforma nie nominowała jej na listy poselskie. Konflikt był tak silny, że nominowanie jej na kandydatkę do Senatu było stosunkowo najmniejszą karą.
Dlaczego była taka konfliktowa?
Jest specyficzna osobą. W Warszawie zupełnie inaczej się odnalazła.
Uderzyła jej woda sodowa?
Zdecydowanie. Wszyscy są podatni na wodę sodową. Niektórym uderza bardziej, niektórym mniej. Teraz posłowie zaczęli sobie przypominać, że zgłaszali się do nich różni ludzie szukający poparcia w inwestycjach. A ona jako jedyna w to uwierzyła.
Uważa pan, że ta sprawa była kierowana na pana i Julię Piterę? Po zatrzymaniu Sawickiej pojawiły się informacje, że kontaktowała się z wami.
CBA pierwsze trzy telefony po aresztowaniu Sawickiej wykonało do marszałka Sejmu, Pitery i mnie. Nie mam złudzeń, że to była akcja
prowadzona wokół mnie oraz Platformy na Dolnym Śląsku i Pomorzu, gdzie Sawicka miała załatwić grunt pod inwestycje.To była od początku prowokacja polityczna. Nie zmienia to faktu, że Sawicka łapówkę wzięła. Mam nadzieję, że wszystko wyjaśni komisja śledcza.
Prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie nieprawidłowości finansowych w kampanii PO w 2005 r. Jaką mamy gwarancję, że za waszych rządów będzie ono prowadzone uczciwie?
Po pierwsze to jest śledztwo polityczne przede wszystkim dlatego, że przed wyborami PiS przyspieszyło przesłuchania świadków licząc, iż uda się znaleźć coś kompromitującego liderów Platformy. Po drugie proszę pamiętać, że to PO jest w tej sprawie poszkodowana, bo to od nas kilku młodych działaczy miało podobno wyłudzać pieniądze.
Prokuratura ma dużą zdolnóść czytania intencji polityków. Śledztwa w sprawie wanny Wassermanna i śmierci ojca Ziobry były prowadzone aż do wyborów.
To śledztwo jak najszybciej musi zostać zakończone. Nie będzie żadnych nacisków z naszej strony.
Dlaczego nie korzystacie z umiejętności Marka Biernackiego? On był typowany na szefa MSWiA, kierował już zresztą tym resortem w rządzie Buzka.
To decyzja premiera. Marek Biernacki będzie szefem komisji administracji i spraw wewnętrznych. Ja mu zaproponowałem stanowisko sekretarza stanu w MSWiA, ale go nie przyjął. Rozumiem go, bo był przecież kiedyś ministrem. W każdym razie gdybym to nie ja był kandydatem na szefa MSWiA, byłby nim na pewno Marek Biernacki.
A pan nie chciał innego resortu?
Chciałem zostać ministrem sportu, żeby zajmować się Euro.
Dotychczasowi szefowie MSWiA nienajlepiej kończyli.
Wiem, że w tym resorcie nie można realizować zamówień partyjnych, bo to się zawsze źle kończy. Przekonali się o tym Janusz Tomaszewski i Krzysztof Janik. Obaj byli również sekretarzami swoich partii. Ale ja zamierzam się wyłączyć od spraw partyjnych.
Nie ma pan zbyt dużego doświadczenia w administracji był pan kiedyś wicewojewodą dolnośląskim. A MSWiA to potężny resort.
Mam kilkuletnie doświadczenie w administracji. Byłem pierwszym asystentem wojewody wrocławskiego po 1990 roku, zajmowałem się relacjami między rządem i samorządem. Byłem też dyrektorem Urzędu Wojewódzkiego, wreszcie wicewojewodą. Jestem przekonany, że sobie poradzę. Potrafię zbudować zespół, który pokieruje tym ministerstwem.
Kto będzie w tym zespole?
Ponieważ jestem też wicepremierem, na stanowiska wiceministrów chcę powołać osoby decyzyjne, które będą w stanie wziąć na siebie odpowiedzialność. Taką osobą jest Adam Rapacki, którego nazwisko w policji jest firmą. Chciałbym, żeby był podsekretarzem stanu odpowiedzialnym za służby mundurowe. Chce wziąć do resortu Piotra Stachańczyka jako podsekretarza stanu odpowiedzialnego za sprawy związane z administracją.
A kto będzie sekretarzem stanu, pana pierwszym zastępcą?
Myślę o Tomaszu Siemoniaku, wicemarszałku województwa mazowieckiego. Chodzi mi o to, by był to samorządowiec, bo chcę dokończyć reformę samorządową przekazać część kompetencji wojewodów w teren.
Podobno zamierza pan w MSWiA wykorzystać Jana Rokitę?
Chcę zaproponować Rokicie udział w grupie eksperckiej, która będzie się zajmować reforma samorządową.
Myśli pan, że on z tego skorzysta?
Dlaczego nie? To zawsze była jego pasja.
Ale chyba ma uraz do pana. Jest przekonany, że to pan ograniczał jego wpływy w PO.
Rokita sam się zmarginalizował. Przekonywałem go przez lata, że polityka jest grą zespołową.
I żeby nie kopał dołków pod Tuskiem.
Jest źle, gdy robi się drugą władzę w partii.
Rokita organizował drugą władzę?
Na pewno przywództwo Tuska nie było tak klarowne, jak teraz. A w polityce jak w koszykówce. Gdy jest pięć gwiazd, powinny pamiętać, że jest tylko jedna piłka. I zawsze tylko jedna osoba ma ją w rękach. Mówiłem mu: Chcesz być szefem PO, to robimy zjazd i startuj!
Wiedział pan, że nie wygra.
Więc mógł jechać w teren na spotkanie i przekonywać ludzi! Jeśli chce się być liderem, to trzeba działać z otwartą przyłbicą. Janek nigdy tego nie zrobił.
To po co wam ten teatr z szukaniem zajęcia dla z Rokity? Baba z wozu...
To wy się zastanawiacie. Ja za Rokitą nie tęsknię. Chciałbym, żeby pracował nad samorządami. Ale jeśli się nie zgodzi, to sobie poradzimy.
W PiS w miarę rządzenia coraz większe wpływy uzyskiwał zakon PC, czyli najwierniejsi ludzie Kaczyńskiego z czasów Porozumenia Centrum. Czy Tuska otoczy zakon KLD, czyli dawni działacze Kongresu Liberalno-Demokratycznego na czele z Grzegorzem Schetyną?
Nie. Platforma jest rzeczywistą syntezą kilku nurtów politycznych. Ludzie spoza KLD mają i będą mieć wpływ na realne decyzje polityczne.
Kiedy do rządu dołączy Kazimierz Marcinkiewicz? Na razie nie chciał.
Mieliśmy dla niego atrakcyjną propozycję. Odmówił, bo chce dokończyć kadencję w Europejskim Banku Odbudowy i Rozwoju. Ale nasza oferta jest aktualna i bardzo atrakcyjna. Kiedy Marcinkiewicz skończy kadencję w maju przyszłego roku, to zapraszamy do rządu.
Kogoś będziecie musieli wyrzucić.
Nie. Przypomnę panom te słowa w maju.
Pańska żona działa jeszcze w biznesie? Prowadziła we Wrocławiu wpływową agencję reklamową ARRS Effektica. Dla szefa MSWiA to mało zręczna sytuacja.
Żona pozbyła się udziałów w agencji. Nie prowadzi żadnej działalności gospodarczej.
A pan ma jeszcze udziały w koszykarskim klubie Śląsk Wrocław?
Też pozbyłem się wszystkich udziałów. Zrobiliśmy to po to, żeby nie było cienia podejrzeń o konflikt interesów.
źródło: Newsweek