- miesiąc -
- dowolny -
styczeń
luty
marzec
kwiecień
maj
czerwiec
lipiec
sierpień
wrzesień
październik
listopad
grudzień
- rok -
- dowolny -
2010
2009
2008
2007
Aktualności   PO w mediach

13-01-2009

Klich w Jedynce: Zmiana formuły dowodzenia po zmianie Konstytucji

Rozmowa z Bogdanem Klichem w Sygnałach dnia Polskiego Radia

Polskie Radio: Panie ministrze, dziś rząd ma się zająć strategią używania wojsk polskich w misjach międzynarodowych.  Co oznacza to skomplikowane pojęcie? Czy to znaczy, że konkretnie może się zmienić na przykład rola i funkcje żołnierzy, którzy są w Afganistanie, w Czadzie?

Bogdan Klich: Będziemy dzisiaj pracować nad pierwszym tego typu dokumentem, dokumentem, który ma odpowiedzieć na szereg pytań związanych z udziałem naszych żołnierzy w misjach zagranicznych, misjach wojskowych zagranicznych, no bo przecież Polacy pytają: A dlaczego w Afganistanie? A dlaczego w Czadzie? A jeśli już, to z jakiej wielkości kontyngentami? Dla jakich celów? Co Polska ma z tego, że nasi żołnierze uczestniczą w mniej czy bardziej niebezpiecznych operacjach? Ta strategia próbuje odpowiedzieć na te pytania po raz pierwszy w historii Polski pomimo tego, że nasz kraj od 1953 roku aktywnie angażuje się bezustannie w różne operacje międzynarodowe.

A pan się zgadza z takim twierdzeniem, które chyba coraz częściej pojawia się w mediach, ja czytałem artykuł Bartłomieja Sienkiewicza, analityka, który zajmuje się polityką wschodnią akurat, ale on pisał, że Polacy angażują się w te rzeczywiście działania zbrojne poza granicami kraju, natomiast nie potrafią tego zdyskontować politycznie, że te misje tak naprawdę nie przynoszą nam realnych korzyści. To samo tak naprawdę dzisiaj w Dzienniku mówi generał Bolesław Balcerowicz, który krytykuje wysłanie wojsk polskich do Iraku.

Bartek Sienkiewicz poszedł za daleko. To nie jest tak, że udział w misjach nie przynosił nam do tej pory żadnych korzyści. Misja iracka, przypomnę, przyniosła nam duże korzyści wojskowe, ona można powiedzieć stała się impulsem dla głębokiej modernizacji naszej armii. Misja w Kosowie, wcześniej w Bośni była ważnym znakiem rozpoznawczym dla Polski na jej drodze do NATO, wtedy kiedy Polska walczyła o to, żeby znaleźć się w Sojuszu Północnoatlantyckim. To było to wiano, które wnosiliśmy do Sojuszu. Każda misja ma...

(...) za każdym razem musimy to wiano wnosić, że my jakby potwierdzamy fakt, że jesteśmy właśnie członkiem NATO przez to?

Nie, już nie, już nie, już nie chodzi o to, żeby się potwierdzać, że jesteśmy wiarygodnym członkiem NATO. Chodzi o to, żeby na forum Sojuszu Północnoatlantyckiego mieć lepiej słyszalny głos. Ja nie mam najmniejszych wątpliwości, że zwiększenie naszego kontyngentu w Afganistanie, co nastąpiło na początku tego roku, lepsze, znacznie lepsze jego dozbrojenie, co nastąpiło w ciągu ostatniego pół roku, równocześnie jest naszym atutem we wszelkich politycznych debatach na forum tej organizacji, a ponieważ ta organizacja dla Polski jest ważna, dla naszego bezpieczeństwa, w związku z tym warto w nią inwestować i warto inwestować w misje natowskie. I to jest podstawowa teza tej strategii. W pierwszej kolejności misje natowskie i Unii Europejskiej, a zatem pod sztandarami, na których nam zależy, gdzie mamy swój interes narodowy.

Mamy interes narodowy w Afganistanie?

Mamy interes narodowy w NATO i w Unii Europejskiej. Naszym interesem narodowym jest to, żeby NATO było jak najsilniejsze, jak najspójniejsze, a operacja NATO w Afganistanie jest podstawowym w tej chwili probierzem tej spójności i tej sprawności Sojuszu Północnoatlantyckiego. Zatem jeżeli chcemy, aby NATO zauważało i realizowało nasze narodowe interesy, to musimy solidarnie się angażować w operację w Afganistanie. I to jest dla mnie tak pewne, jak dwa razy dwa jest cztery.

Panie ministrze, czy możemy się spodziewać wysłania kolejnych żołnierzy do Afganistanu? Taki scenariusz dzisiaj również sugeruje generał Balcerowicz w tym wspomnianym przeze mnie wywiadzie w Dzienniku.

Generał Balcerowicz jest jednym z tych ekspertów, których głos jest znaczący. Uważam go za wybitnego specjalistę od spraw wojskowości, ale to tylko jeden z głosów. I jest wiele takich głosów eksperckich o tym, że powinniśmy zwiększyć nasz kontyngent w Afganistanie. Biorę to pod uwagę, choć żadna decyzja jeszcze nie została podjęta. Eksperci doradzają, aby nasz kontyngent liczył od dwóch tysięcy do dwóch tysięcy dwustu żołnierzy, a zatem aby był zwiększony o 400 do 600 osób. Przypomnijmy, że Polska będzie przejmować odpowiedzialność, krótkotrwałe na szczęście, ale za lotnisko w Kaubulu, co będzie wymagało dodatkowych 70 żołnierzy. Będziemy przesuwać do prowincji Ghazni także nasz zespół operacji specjalnych. Jest wiele argumentów za zwiększeniem kontyngentu, ale ta decyzja może być podjęta, jeśli w ogóle, dopiero wtedy kiedy całościowo przeanalizujemy nasz aktualny stan zaangażowania w misję, bo przecież w Czadzie czy w Libanie nie trzeba być aż takimi dużymi kontyngentami.

Czy ten argument za zwiększeniem kontyngentu to nie jest przede wszystkim taki argument, który wysuwają Amerykanie? No bo przecież Amerykanie mówią, że ta obecność wojskowa musi się zwiększyć. Jeżeli my tam już jesteśmy, no to rozumiem, że naturalnie też nasza obecność musi się zwiększyć, tak?

Ja tylko przypominam o tym, że cele wojskowe można osiągać nie tylko liczbą żołnierzy. Ważne jest także ich wyposażenie, ich uzbrojenie, taktyka, którą realizują. I te dwa elementy koniecznie trzeba wziąć pod uwagę. Myśmy osiągnęli znacznie więcej tą samą liczbą żołnierzy po przesunięciu wszystkich naszych sił z trzech różnych prowincji do prowincji Ghazni. Koncentracja naszego kontyngentu, która się dokonała na jesieni ubiegłego roku w prowincji Ghazni pozwoliła nam wywiesić wyżej polską flagę, pomimo tego że na jesieni nie zwiększyli liczby wojska, wzięliśmy odpowiedzialność polityczną za jedną prowincję, skoncentrowaliśmy nasze siły, dosłaliśmy dodatkowe Rosomaki, wyposażyliśmy naszych żołnierzy w bezpieczne pojazdy patrolowe wypożyczone od Amerykanów i to sprawiło, że nasze zaangażowanie w Afganistanie jest znacznie poważniejsze, pomimo tego że na jesieni, raz jeszcze podkreślę, nie zwiększaliśmy liczby wojska. A więc nie tylko liczbą żołnierzy osiąga się cele wojskowo–polityczne w operacjach międzynarodowych.

Czyli rozumiem, że ta decyzja nie jest jeszcze podjęta, może wyślemy więcej wojska do Afganistanu, ale może być i tak, że ta nasza misja pozostanie w tym miejscu, gdzie jest obecnie, tak?

Dokładnie tak, panie redaktorze.

(...)

A na czym mają polegać te lepsze zmiany w systemie dowodzenia?

Na tym, panie redaktorze, że od listopada zeszłego roku, odkąd zdecydowałem się jako pierwszy minister obrony w ostatnich latach wykonać ustawę o Urzędzie Ministra Obrony Narodowej z 1995 roku. Szef Sztabu Generalnego w imieniu ministra obrony narodowej dowodzi całością Sił Zbrojnych. Ale szef Sztabu Generalnego jest zatem odpowiedzialny i za planowanie, i za dowodzenie, a zatem za dwie funkcje, które winny być rozdzielone. W 12 krajach natowskich jest tradycją, że głównodowodzącym jest tzw. szef obrony. Chciałbym, żeby Polska była trzynastym krajem natowskim, w którym to stanowisko zostałoby utworzone wraz z niewielkim sekretariatem, osobistym sekretariatem, a zatem także są chybione argumenty, że oto rozbudowuje się jakąś strukturę i aby szefowi obrony był podporządkowany szef Sztabu Generalnego, szef Inspektoratu Wsparcia, głównodowodzący naszych rodzajów Sił Zbrojnych: lotnictwa, marynarki, wojsk lądowych, sił specjalnych oraz dowódca operacyjny. A zatem żeby uporządkować nasz system dowodzenia, żeby on był bardziej racjonalny i bardziej skuteczny i co wydaje mi się najważniejsze – żeby gwarantował płynne przejście między dowodzeniem w czasie P, jak to mówimy, i w czasie W, czyli w czasie pokoju i w czasie wojny. Jednak wojsko nie jest... nie może się przygotowywać tylko na kryzysy. Musi się przygotowywać także na ewentualność (oby nigdy do tego nie doszło) agresji na terytorium naszego kraju. I nie ma ważniejszej rzeczy jak płynne przejście w tym czasie od systemu dowodzenia w czasie pokoju do systemu dowodzenia w czasie wojny.

 

Cały wywiad

Ludzie Platformy Obywatelskiej

Sonda

Regionalne serwisy PO

Biuro Krajowe PO, ul.Andersa 21, 00-159 Warszawa
tel.: (22) 635-78-79, (22) 831-55-07
fax: (22) 635-76-41
Redakcja serwisu PLATFORMA.ORG
ul. Marszałkowska 87 lok. 85
tel.: (22) 402 42 01 wew 118
www@platforma.org
Instytut Obywatelski PO RP
ul. Marszałkowska 87 lok. 85 00-683 Warszawa
tel. (22) 402 42 01 wew 116
fax (22) 402 42 01 wew 113
instytutobywatelski@platforma.org