Aktualności
PO w mediach
25-10-2007
Niezbędna zmiana regulaminu Sejmu
Bronisław Komorowski gościem w Sygnałach Dnia
Jacek Karnowski: Nasz pierwszy gość: Wicemarszałek Sejmu, lider Platformy Obywatelskiej Bronisław Komorowski. No i jak wszystko wskazuje, przyszły Marszałek Sejmu. Dzień dobry, panie marszałku.
Bronisław Komorowski: Dzień dobry panu, witam państwa i chciałem przy okazji, jeszcze jest ten chyba moment pierwszy po wyborach, serdecznie podziękować za udział w wyborczym akcie, a szczególnie serdecznie tym, którzy zechcieli obdarzyć zaufaniem Platformę Obywatelską.
J.K.: Udział w wyborach był rzeczywiście masowy. Ten marszałek Sejmu to już pewnik, tak? Już niepodważalne cztery lata Parlamentem, jeżeli kadencja nie będzie skrócona, będzie kierował Bronisław Komorowski.
B.K.: Znaczy wie pan, nic w polityce nie jest pewnego. Takie są rzeczywiście plany, wczoraj to ogłosił Donald Tusk razem z Waldemarem Pawlakiem, a więc jest akceptacja naszego potencjalnego partnera koalicyjnego. No i zakładam, że to się wydarzy niedługo, na pierwszym posiedzeniu Sejmu. No, jesteśmy do tego przygotowani.
J.K.: Pan zmieni coś istotnie w kierowaniu Izbą?
B.K.: Przyjąłem, że niezbędna będzie zmiana regulaminu Sejmu. Opozycja, która krytykowała regulamin powinna dać przykład, że w momencie, kiedy sama sprawuje władzę, wyciąga wnioski z fatalnej praktyki uprawianej jeszcze niedawno przez siłę rządową, która po prostu blokowała cały szereg inicjatyw opozycji, uniemożliwiała także przegłosowanie...
J.K.: Czyli ta słynna „zamrażarka” półroczna zniknie?
B.K.: Ona musi być na pewno skrócona, bo ta „zamrażarka” może być wykorzystywana do porządkowania prac w Sejmie i uspokajania sytuacji, ale została wykorzystana już wielokrotnie do tego, żeby po prostu nie poddawać pod głosowania wniosków niewygodnych dla rządu albo dla samego marszałka. Dla mnie rzeczą nie do przyjęcia jest to, że była możliwa sytuacja, w której marszałek nie poddawał pod głosowanie wniosku o własne odwołanie i wniosków o powołanie komisji śledczej i to przez tak długi okres czasu.
J.K.: Panie marszałku, prezydent wyznaczył marszałka-seniora (Zbigniew Religa to marszałek-senior Sejmu) i marszałka-seniora Senatu – Ryszarda Bendera. To nie są, zwłaszcza w Sejmie, nie jest najstarszy poseł Zbigniew Religa.
B.K.: To jest uprawnienie pana prezydenta i odpowiedzialność pana prezydenta. Sprawy te nie są regulowane przepisami, ale regulowane obyczajem. I dobrym obyczajem jest to, że się wyznacza nie tylko jednego z najstarszych parlamentarzystów (różnie to można rozumieć zresztą – najstarszy wiekiem, najstarszy stażem), ale również stara się wyznaczać jako marszałka-seniora raczej tego, który rozpoczyna, inauguruje prace Parlamentu, a do momentu wyłonienia marszałka w wyniku głosowania spośród osób najmniej kontrowersyjnych czy łatwych do zaakceptowania przez całość izby. I z tego punktu widzenia pan Zbigniew Religa nie będzie budził żadnych namiętności czy wątpliwości, mimo że właśnie tutaj nie ma kwestii jakiejś... To nie jest problem wieku tylko i wyłącznie. Natomiast wydaje się, że takie emocje mogą być w stosunku do pana Bendera ze względu na jego dosyć, czasami bywało, uskrajnione poglądy polityczne i zachowania.
J.K.: Wyrazista to postać, to na pewno. Skład rządu we wtorek. To już jest obietnica, która nie ulegnie przesunięciu?
B.K.: Nie, obietnica jest taka, że staramy się, żeby wyłonić rząd jak najszybciej po dymisji rządu Jarosława Kaczyńskiego, po ukonstytuowaniu się Sejmu, prawda? I robimy wszystko, żeby rzeczywiście mogło się to wydarzyć, że już dzień po dymisji rządu Jarosława Kaczyńskiego Donald Tusk był w stanie przedstawić propozycje rządu, ale do tego musi być po pierwsze ukonstytuowanie się nowego Parlamentu, po drugie – powierzenie Donaldowi Tuskowi misji tworzenia rządu przez pana prezydenta...
J.K.: Panie marszałku, to prawda, ale gazety dzisiaj wszystkie zgodnie wybijają taki oto komunikat: „Gabinet będzie gotowy już we wtorek, w poniedziałek jego skład zatwierdzą szefowie partii”.
B.K.: Zakładamy, że tak. Oczywiście, trudno oczekiwać, że to na pewno będzie. Robimy wszystko i negocjacje z PSL-em idą na tyle dobrze i w dobrej atmosferze, że spodziewamy się, że jest to możliwe. Natomiast kiedy nastąpi dymisja rządu Jarosława Kaczyńskiego, kiedy pan prezydent podejmie decyzję o powierzeniu misji tworzenia rządu Donaldowi Tuskowi, no, nie nam decydować, prawda?
J.K.: A jakie teki dostaną ludowcy?
B.K.: Jak pan sam słusznie zauważył, nie wybieram się do rządu, więc proszę o to pytać Donalda Tuska.
J.K.: Nie interesuje pana, kto będzie?
B.K.: Oczywiście, że mnie interesuje i swoją wiedzę posiadam, ale nie czuję się uprawniony do tego, żeby o tych sprawach mówić publicznie.
J.K.: A Radosław Sikorski w MON-ie to najczęściej powtarzana kandydatura.
B.K.: Różne są w tej chwili spekulacje, giełda dziennikarska już, że tak powiem, zaproponowała tych obsad rządowych tyle, że starczyłoby na trzy rządy, a poszczególne postacie już dostały przydzielone po dwa, po trzy resorty. Niewątpliwie jednym z najpoważniejszych kandydatów do ważnej funkcji rządowej jest także Radosław Sikorski.
J.K.: A kto będzie kierował MSZ-em? Profesor Bartoszewski odmówił, Jerzy Buzek...
B.K.: Nie, profesor Bartoszewski nie odmówił, bo nigdy się nie wybierał ani takie propozycji... W związku z tym przy ogromnej przyjaźni z panem profesorem uzgodniliśmy z nim to, że prawdopodobnie obejmie funkcję takiego promotora czy właściwie może nawet szefa zespołu doradców ds. polityki zagranicznej w Kancelarii Premiera i to może być bardzo...
J.K.: I szef MSZ będzie mu podlegał?
B.K.: No, nie podlegał, bo szef MSZ podlega zawsze premierowi, natomiast pan prof. Władysław Bartoszewski, który udzielił pełnego poparcia Platformie Obywatelskiej w czasie wyborów, może i chce całym swoim doświadczeniem służyć Polsce i rządowi. W tym wypadku nas to bardzo cieszy i satysfakcjonuje. Będziemy starali się również pana profesora Bartoszewskiego uczynić takim dobrym patronem koalicji Platforma Obywatelska – PSL. Jakby nie było, sześć lat siedział w więzieniach stalinowskich za PSL (...) mikołajczykowski.
J.K.: Trochę inny PSL, przyzna pan, panie marszałku, pan zna historię. To raczej z ZSL-u ci się wywodzą.
B.K.: No, to wie pan, to pan teraz mówi, ale rozumiem w okresie, kiedy były umizgi PiS-u do PSL-u to nikt takich rzeczy nie podnosił.
J.K.: Nie, tylko...
B.K.: Ja uważam, że PSL przeszedł ogromną...
J.K.: Chodzi o to, że można widzieć w ludowcach pewne zalety, ale z PSL mikołajczykowskim to ciągłość dość luźna.
B.K.: Nie, nie, oni jednak są spadkobiercami i nie tylko nazwy, ale i praw także. Ale wydaje mi się, że spadkobiercami również tradycji. Jeżeli pan pyta choćby nawet, powiedzmy, o pana Marka Sawickiego, no to wprost dokładnie z tej tradycji wywodzi się jego zaangażowanie w ruch ludowy i tak jest z całym szeregiem działaczy PSL-owskich. Dla mnie PSL to jednak jest 112 lat tradycji polskiego ruchu ludowego. Na pewno w większym stopniu, niż jakakolwiek inna partia, która się mieni chłopską.
J.K.: Panie marszałku, premier mówi: „Sygnały radości, zadowolenia z wyniku wyborów płynące z Moskwy i z Berlina powinny niepokoić”.
B.K.: Ja rozumiem, że pan premier Kaczyński jest zaniepokojony, że w ogóle płyną jakiekolwiek sygnały satysfakcji i zadowolenia i gratulacje i z całego świata, bo tak to wygląda. Rzeczywiście cały cywilizowany świat odetchnął z ulgą po przegranej PiS-u i wiąże nadzieje ze zmianą warty w Polsce. Proszę zwrócić uwagę, że gratulacje płyną z całego świata, z całej Unii Europejskiej. Jedynym krajem, z którego płyną raczej negatywne sygnały, ale też nie od władz państwowych, tylko raczej z mediów, to jest Białoruś, co też panu premierowi Kaczyńskiem, że tak powiem, dedykuję ku pamięci. Natomiast...
J.K.: No, Donalda Tuska też nie wpuszczono na Białoruś...
B.K.: Ano właśnie, i prasa białoruska o tym w tej chwili głównie pisze. Natomiast jedna rzecz jest ważna – że każda zmiana, każde wybory, które przynoszą zmianę z punktu widzenia interesów państwa oznaczają szansę, nie gwarancję, ale szansę na zrobienie tzw. nowego początku w relacjach trudnych z niektórymi państwami, także z państwami sąsiednimi. My taki nowy początek chcielibyśmy zobaczyć w relacjach z najbliższymi sąsiadami...
J.K.: Ale są obiektywne problemy...
B.K.: Mimo obiektywnych problemów, bo obiektywne problemy zawsze są, tylko można te obiektywne problemy czynić istotą stosunków albo starać się po prostu z nimi żyć i szukać tego, co łączy, a nie tylko tego, co dzieli.
J.K.: Po zapowiedzi polityków Platformy, po wypowiedziach zapowiadających ratyfikację traktatu reformującego Unię Europejską, no i co ważne w tym kontekście – Kartę Praw Podstawowych – szefowa MSZ Anna Fotyga powiedziała tak: „Dysponuję opiniami wybitnego eksperta w dziedzinie międzynarodowego prawa, profesora Zdzisława Galickiego, które mówią, że przyjęcie tej Karty w całości mogłoby mieć bardzo poważne skutki w sferze niemieckich roszczeń majątkowych, w sferze obyczajowej, w sferze moralności publicznej”. Jej zdaniem sytuacja jest poważna, ponieważ ewentualnymi roszczeniami niemieckimi jest zagrożone nawet 30% terytorium Polski. I dalej jeszcze (przepraszam za ten długi cytat): „Uzasadniając, dlaczego przyjęcie całości Karty jest tak niebezpieczna, Fotyga przytoczyła słowa Hansa Gerta Poetteringa, który stwierdził, że roszczenia niemieckich przesiedleńców wpisują się w prawa podstawowe”.
B.K.: Ja się zastanawiam, czy pani minister nie wyspała się, czy jest po prostu zestresowana perspektywą odejścia z rządu...
J.K.: To wczoraj wieczorem mówiła, więc pewnie była wyspana.
B.K.: ...i jakby przecięcia jej koncepcji polityki zagranicznej, która przyniosła ogromne straty Polsce. Ja tego nie rozumiem, jej wypowiedzi, nie rozumiem takich wypowiedzi ministra spraw zagranicznych, który jedną ręką dał Niemcom to, na co Niemcy najbardziej liczyły, a więc system podwójnej większości w liczeniu, jakby w decyzjach unijnych, marzenie Niemiec...
J.K.: Za 10 lat.
B.K.: Ale dostali, tak? Dostali. Ten sam minister, ten sam prezydent, ten sam premier, to podał Niemcom, upomina się o system Joaniny, który także preferuje najsilniejsze państwa, a najsilniejszym państwem są Niemcy.
J.K.: Ale daje nam możliwość hamowania.
B.K.: No, żadnej. Możemy położyć (...) z czterema innymi państwami, a Niemcy na przykład z Austrią.
J.K.: Panie marszałku, Joanina jest ważna dla Niemiec albo jest w ogóle nieważna.
B.K.: Nie no, dla Niemiec jest bardziej dostępna, tak się umówmy, bo trzeba mieć 19%, a wystarczy, więc Niemcy plus Austria.
J.K.: A nam wystarczy jakieś...
B.K.: A my musimy tworzyć koalicję. Więc umówmy się co do tego, że Joanina jest bardziej dostępna dla Niemiec i innych krajów silniejszych niż Polska. I ten sam minister, pani minister Fotyga, mówi, że są ekspertyzy, które mówią, że może być zagrożenie z tytułu Karty Praw Podstawowych i to zagrożenie dla nie wiem czego na polskich Ziemiach Odzyskanych. No, po prostu śmiech i brak logiki.
J.K.: Nie no, chodzi o to, że jeżeli tam jest wpisane prawo do...
B.K.: Trzeba było albo się nie zgadzać na ten system podwójnej większości, albo teraz nie ronić krokodylich łez z tego tytułu, że jakiś ekspert może przewidywać, że coś może się w przyszłości złego zdarzyć.
J.K.: Ale minister na Kartę Praw Podstawowych się nie zgodziła. Może rzeczywiście jest tak, że w tej Karcie są wpisane prawa do godności, które się wiążą z własnością na przykład prawo do godności.
B.K.: A, wie pan, czy jest ktoś na świecie, kto jest przeciwko prawu do godności? Pani minister jest przeciwko prawu do godności? No, niech ma odwagę to powiedzieć. Wie pan, godność.. No, niech ma odwagę to powiedzieć. Wie pan, godność...
J.K.: Ale w każde słowo można włożyć treści i nada mu inne znaczenie.
B.K.: No to zamiast opowiadać dyrdymały, że to za tym kryje się zagrożenie dla interesów polskich, należy zadbać także na drodze dyplomatycznej o to, aby tak ważne i piękne słowa były w sposób jednoznaczny interpretowane.
J.K.: Panie marszałku, ale pan ma pewność, że ta Karta Praw Podstawowych nie zagraża Ziemiom Odzyskanym...
B.K.: Żadnych. Oczywiście, że nie.
J.K.: ... i nie wzmacnia niemieckich roszczeń, tak? To jest pewne.
B.K.: To jest w dużo większym stopniu podwójna większość, jeżeli tak by chciał ktoś rozważać, no. A Karta Praw Podstawowych to są prawa... Co to znaczy prawo do godności? No, proszę pana, jeżeli to przymierze w relacji między państwami, aczkolwiek to się w ogóle nie ma, no to jeżeli tego nie zakwestionowali Czesi, którzy mają dokładnie taki sam problem z Niemcami przesiedleń, nie zakwestionowali Litwini, którzy mają problem, nawet z moją rodziną przesiedloną z Litwy, prawda? No to dlaczego pani minister podpowiada tego rodzaju interpretację? Ona to podpowiada, bo jej to jest wygodnie. Ona ma jakieś obsesje na tym punkcie.
J.K.: Ale Angela Merkel była na...
B.K.: ...i chce te obsesje przerzucić na społeczeństwo polskie.
J.K.: Panie marszałku, faktem jest, że problem przesiedlonych w Niemczech on został wprowadozny do głównego nurtu niemieckiej polityki. Wizyta Angeli Merkel podczas 50 rocznicy powstania Związku Wypędzonych.
B.K.: Bo w Niemczech rządzi chadecja, która zawsze starała się utrzymywać jak najbliższe związki także ze Związkiem Wypędzonych. Tak jak w Polsce prawica z organizacjami kresowymi. Normalne czy nienormalne? No, trzeba... To nie znaczy, że Polska ma uznawać wagę Związku Wypędzonych. Polska powinna stać pryncypialnie na stanowisku, że nie zgadza się na to, aby związki wypędzonych miały realny wpływ na stosunek państwa niemieckiego do Polski.
J.K.: Panie marszałku, jeszcze chciałem pana o CBA zapytać, co z CBA. Dziennik informuje dziś, że powstanie policja polityczna, czyli nowa służba zostanie wchłonięta, znaczy CBA zostanie wchłonięte przez nową służbę, wszystko będzie pod...
B.K.: Jaką służbę? Jak pan powiedział?
J.K.: Policja finansowa.
B.K.: A, policja finansowa. No, jest taka możliwość, żeby uzbroić... żeby utrzymując instytucję przeznaczoną czy wyspecjalizowaną do ścigania korupcji uczynić ją cząstką systemu bardziej logicznego, tak, żeby nie była podejrzana, że jest właściwie policją polityczną, czyli do ścigania z motywacjami politycznymi. Są wzorce, włoskie na przykład, gdzie policja finansowa ma bardzo daleko idące uprawnienia, ale jest cząstką systemu ścigania głównie zadłużeń podatkowych, a przy okazji to ściga korupcję.
J.K.: Ale to jest oficjalne stanowisko Platformy?
B.K.: Nie, natomiast to nie jest żadna jeszcze decyzja. Myśmy to w programie ujęli dosyć, że tak powiem, elastycznie. Poczekamy z decyzjami ostatecznymi co do losu CBA do ustaleń komisji śledczej i z audytu rządowego, który przeprowadzimy pod kątem potwierdzenia bądź zaprzeczenia tez, które się pojawiły przed kampanią wyborczą i w ramach kampanii wyborczej, że mieliśmy do czynienia z prowokacjami politycznymi, a nie policyjnymi.
J.K.: To jeszcze o jedną krótką wypowiedź proszę. Roman Giertych schodzi ze sceny, przynajmniej na kilka lat. Jakimi słowami pan go pożegna? Pan go doskonale znał, choćby ze współpracy w Sejmie.
B.K.: Wie pan, ja byłem chyba jedynym politykiem z tej części sceny politycznej, który... Na początku kadencji uznałem Romana Giertycha za wschodzącą gwiazdę i uważam, że – przy całym oddaleniu ideowym, programowym...
J.K.: Że to jest talent, tak?
B.K.: Że jest to talent. Uważam, że jednak na starcie popełnił zasadniczy błąd, który go dyskwalifikuje jako dojrzałego polityka, mianowicie zgodził się na wejście do koalicji z PiS-em i to go zniszczyło, bo musiał potem walczyć, radykalizując się. Prawdopodobnie gdyby Liga Polskich Rodzin była poza rządem PiS-u, to dzisiaj by funkcjonowała w Parlamencie jako jego realna alternatywa. Zniszczył swoje własne szanse, zarówno wchodząc do koalicji z PiS-em, jak i potem radykalizując się w środku tej koalicji, odróżniając, bo stworzył sytuację braku pewnej wiarygodności. No, nie można wchodzić do koalicji i następnie walczyć od środka.
J.K.: Ja myślę, że wróci, zresztą tak sugerował na tej konferencji prasowej wczorajszej. Dziękuję bardzo.
B.K.: Dziękuję uprzejmie.
J.K.: Marszałek Sejmu, przyszły Marszałek Sejmu Bronisław Komorowski był gościem Sygnałów Dnia.
źródło: Polskie Radio