Aktualności
PO w mediach
26-06-2008
Kukiz: szacunek dla Wałęsy
Kiedy tego słucham, w jakim absurdalnym kierunku idą te ataki na Wałęsę, to domagam się lustracji króla Jagiełły - agenta litewskiego wywiadu, który przyjął w ramach kolaboracji dwa nagie miecze od przodków nazistów- tak Paweł Kukiz, piosenkarz i lider zespołu Piersi komentuje to, co się dzieje wokół książki o Wałęsie
Joanna Pszon: Mocno się Pan zdenerwował na to, co ostatnio z Lechem Wałęsą wyprawiają... Paweł Kukiz: Zdenerwował to bardzo mało powiedziane. Tak naprawdę to nie mam nawet słów, żeby móc wyrazić, jak mnie to poirytowało.
To może napisze Pan o tym piosenkę. Dotychczas nie unikał Pan zabierania głosu w ważnych sprawach, także politycznych. Pamiętamy słynne utwory "ZChN zbliża się" czy "Virus_sLd". - Ale to jest jednak inna sytuacja, tamte utwory to jednak były rzeczy bardziej błahe. Sprawa Wałęsy jest zbyt poważna. Poza tym, generalnie, nie mam już za bardzo ochoty na pisanie piosenek - nie lubię tego słowa, ale go użyję - zaangażowanych. Bo wie pani, widzę, że żyję w kraju wychodzącym na prostą, szczęśliwy, że Bóg dał nam tych lat trochę do przeżycia i że w tych kategoriach wszyscy zaczynamy o tym myśleć.
Nic a nic Pana nie korciło? - Przez dwa lata rządów PiS-u miałbym materiału na 15 podwójnych albumów, ale przecież i ten PiS był czymś lepszym niż SLD, bez względu na to, jak te rządy oceniać.
Piosenki więc nie będzie? - Powtarzam, to już są sprawy bardzo poważne. To nie jest jakieś tańczenie na grobach postkomuny, lecz rozgrywa się istota polityki. I kiedy tego słucham, w jakim absurdalnym kierunku idą te ataki na Wałęsę, to domagam się lustracji króla Jagiełły - agenta litewskiego wywiadu, który przyjął w ramach kolaboracji dwa nagie miecze od przodków nazistów.
Jest bardzo łatwo całe życie siedzieć u mamy, głaskać kota i pisać ludziom, jak ma wyglądać życie. Tymczasem życie jest takie, że jak ktoś tyra, to się przy robocie może pobrudzić. Jak ogrodnik idzie coś posadzić, zakłada kalosze czy rękawice, ale błoto na nich osiada. I w tym przypadku chodzi o te gumowce, które przecież Wałęsa zdjął.
Ceni Pan Wałęsę. - Ja się ogromnie cieszę, że w moim kraju nie ma Sowietów, nie ma tych oprawców mojego dziadka i ojca. I jestem pełen podziwu, że taki ratlerek jak Polska dała sobie radę z takim kolosem. Dotąd nie wiem, jak to się stało.
Dziś [we wtorek, 24 sierpnia - red.] skończyłem 45 lat. Naszło mnie wiele refleksji. Oglądałem wczoraj film "Trzech kumpli" i to się tak wszystko jeszcze nałożyło z Wałęsą. I wie pani, cieszę się, że żyję. Nie byłem wielkim działaczem, tylko roznosiłem ulotki, rzucałem kamieniami, też mnie przesłuchiwali, czasem się bałem, czasem cwaniakowałem. Ale dotarło do mnie, że mogło mnie kiedyś dopaść kilku w sztok pijanych SB-ków i skatować. Dlatego Bogu dziękuję, że żyję.
A tu te małostkowe rozgrywki, ta krótkowzroczność. Może nie jestem największym miłośnikiem "Gazety Wyborczej", ale w życiu bym o niej nie powiedział, że jest żydowsko-rasistowsko-komunistyczna, bo to jest gazeta, która pierwsza ukazała się w wolnym kraju, jako jedyną wszyscy z zapałem ją czytaliśmy. I czy dlatego, że teraz jest gazet wiele, jedna pisze w prawo, inna w lewo, inne jeszcze przeginają w różne strony, to znaczy, że można przekraczać wszelkie granice i tak ją nazywać? Nie!
A przy sprawie książki o Wałęsie tę granicę przekroczono? - Oczywiście... Piękny prezent mi pani zrobiła w te urodziny, bo znów się mocno poirytowałem. Ale jeżeli Lech Wałęsa jest winny jakiejś zbrodni, jeśli przez jego kontakty ze służbami ktoś zginął lub został poszkodowany, niech robią normalne śledztwo. Tymczasem mamy prymitywną nagonkę. Przecież ja też się nie raz do jakiegoś "psa" uśmiechnąłem, bo chciałem przejść na drugą stronę ulicy, żeby móc ulotki rozdawać. Czy za podobne rzeczy należy mu teraz urządzać ten cyrk? I robią to niestety ci, co się całe życie spódniczki trzymali. Nie tylko mamy, także innych, przede wszystkim właśnie Wałęsy.
Z okazji urodzin dużo zdrowia życzymy. - A ja tego zdrowia życzę całemu naszemu krajowi.
Źródło: Gazeta Wyborcza Opole