- miesiąc -
- dowolny -
styczeń
luty
marzec
kwiecień
maj
czerwiec
lipiec
sierpień
wrzesień
październik
listopad
grudzień
- rok -
- dowolny -
2008
2007
Aktualności   Newsy

10-10-2008

Ponad 20 miliardów oszczędności

Oczywiście trzeba podchodzić ostrożnie do wszelkich analiz makroekonomicznych, ale nie jest tak, że te analizy, które zostały przedstawione są wzięte z księżyca. Faktycznie można powiedzieć, że są optymistycznie, ale nie można powiedzieć, że mijają się w istotny sposób z wypadkową oczekiwań tych, które są na rynku - mówi Jakub Szulc, członek sejmowej Komisji Finansów Publicznych.

Panie pośle w sejmie trwa właśnie dyskusja nad budżetem na przyszły rok. To jest pierwszy budżet zadaniowy. Co to znaczy?
Jakub Szulc: Ten budżet nie jest od początku do końca budżetem zadaniowym i jeszcze chwile nam zajmie zanim dojdziemy do budżetu zadaniowego. Natomiast oznacza to, że wszystkie nowe cele, które będzie realizował rząd nie pojawiają się w ujęciu takim, jak dotychczas, czyli, że pieniądze są przypisywane do konkretnego resortu, a właśnie na konkretne zadania. Czyli, jeżeli mam do zrealizowania zadanie to na nie otrzymuje pieniądze, a później sprawdzam efektywność wykonanego zadania. Czyli sprawdzam czy pieniądze, które zostały na zadanie przeznaczone nie zostały zmarnowane. Do dzisiejszego momentu wszystkie pieniądze z budżetu trafiały do poszczególnych ministerstw i ciężko było przypisać, które pieniądze, za co odpowiadały. W tym momencie mamy jasno określone: wykonujemy to i to i to, dostajemy pieniądze na to na to i na to. Później sprawdzamy czy pieniądze zostały efektywnie wydane. Ma to przede wszystkim pozwolić na nie tyle znalezienie oszczędności w administracji, ale poprawienie jej efektywności.
Jeśli w przyszłorocznym budżecie na drogi przeznaczono 31 miliardów złotych to znaczy, że my te pieniądze na pewno wydamy?
Oznacza to, że będziemy przeprowadzać kontrolę, jak wydatkowanie tych środków idzie. Będziemy w stanie szybko zidentyfikować, na którym etapie mogą pojawić się problemy – gdzie grzęźniemy, gdzie są największe opóźnienia i skutecznie temu przeciwdziałać.
To jest budżet, który zakłada o wiele więcej wydatków prorozwojowych, a jednocześnie obniża podatki. Jak to się udało połączyć?
Projekt budżetu jest ambitny, dlatego, że schodzimy z deficytem o 9 mld złotych w porównaniu z poprzednim budżetem. Z ponad 27 mld schodzimy do 18 mld. Robimy to przy dość znacznym odpływie dochodów podatkowym. Należy, pamiętać, że od 1 stycznia 2009 obowiązują nas nowe przepisy podatku dochodowego od osób fizycznych. Nie mamy już trójstopniowej skali: 19, 30, 40 tylko skale 18-32 z wysoko umieszczonym progiem na poziomie 85 tysięcy złotych. Oznacza to, że 99 procent polaków będzie płaciło podatek w wysokości 18 procent. Do tego ulga na dziecko, także efektywnie ten podatek będzie jeszcze niższy. Koszt tego przedsięwzięcia to około 12 miliardów złotych. Jeśli zsumujemy sobie, że schodzimy z deficytem o 9 mld złotych do tego dodamy 12 miliardów ubytków w dochodach z tytułu mniejszych wpływów z podatków to otrzymamy kwotę powyżej 20 mld oszczędności. Przy czym nie zmniejszają nam się wydatki inwestycyjne i prorozwojowe. Poszczególne resorty starały się od marca szukać oszczędności w zasadzie wszędzie. To jest efekt wielomiesięcznej pracy ludzi poszczególnych resortach, którzy często zgadzali się, by odejmować sobie byle spełnić te wyśrubowane normy.
Powiedział pan, ze to jest ambitny budżet. Natomiast opozycja zarzuca, że budżet jest nierealny, dlatego, że założone prognozy wzrostu w obecnej sytuacji nie mają szans się sprawdzić.
To wszystko zależy, od której strony na to patrzymy. Na pewno dotknie nas efekt tego, co dzieje się w USA. Problemy finansowe niektórych instytucji na pewno doprowadzą do spowolnienia globalnego spożycia. Mówiąc wprost wzrost światowej gospodarki obniży się. Pytanie o ile się obniży i w jaki sposób to dotknie Polski. Posłowie z opozycji usiłowali dzisiaj udowodnić, że dynamika PKB będzie niższa niż ten założony w ustawie budżetowej. Przypomnę zakładamy wzrost gospodarczy na poziomie 4, 8 procenta. Mówiono, że realny wzrost to 3,8, 4, 4,2 powołując się na określone źródła. Wszystko pięknie, fajnie, ale w tym momencie pokazujemy jedną stronę medalu. Faktycznie część analityków obniżyła prognozę wzrostu dla Polski, ale część stwierdziła, że kryzys w USA i części UE na Polskę wpłynie w niewielkim stopniu. Jeśli powołamy się na Europejski Bank Centralny czy Międzynarodowy Fundusz Walutowy to one pokazują, że prognoza ministerstwa finansów jest jak najbardziej realna, a może się nawet okazać, że ten wzrost będzie wyższy. Oczywiście trzeba podchodzić ostrożnie do wszelkich analiz makroekonomicznych, ale nie jest tak, że te analizy, które zostały przedstawione są wzięte z księżyca. Faktycznie można powiedzieć, że są optymistycznie, ale nie można powiedzieć, że mijają się w istotny sposób z wypadkową oczekiwań tych, które są na rynku.
Gdyby sprawdził się scenariusz pesymistyczny, gdyby wzrost był niższy to, jak ten budżet będzie się zamykał?
Tutaj można podjąć kilka działań. Dwa klasyczne przykłady, co się dzieje, kiedy wzrost gospodarczy jest niższy, czyli wpływy do budżetu spadają można albo: nowelizować ustawę budżetową, czyli w trakcie roku budżetowego zmienić poziom deficytu. Myślę, że nawet, jeśli okazałoby się, że wpływy są istotnie niższe od zakładanych to jest to rzecz, której chcielibyśmy uniknąć. A drugie rozwiązaniem jest bardziej drastyczne z punktu widzenia oszczędności w samej administracji państwowej i polega na zaciskaniu pasa. Jeśli się okaże, że dochody są o 2 mld złotych niższe to trzeba ograniczyć wydatki o 2 miliardy złotych i nie ma potrzeby nowelizowania ustawy budżetowej. Mam jednak nadzieję, że do tego jednak nie dojdzie. Należy pamiętać, że niektóre wskaźniki zawarte w projekcji budżetu działają w ten sposób, że obniżają dochody, a inne je podnoszą. Możemy mówić o inflacji, która być może przysporzy nam dodatkowych dochodów, możemy mówić o koszcie obsługi zadłużenia zagranicznego. Jak wiemy wczoraj banki centralne wielu krajów podjęły decyzje o obniżeniu stóp procentowych o pół procenta, a to się wiąże ze spadkiem kosztu obsługi zadłużenia zagranicznego właśnie te 0,5 procent, co przekłada się na oszczędności w wydatkach na finansowanie naszego długu. Ciężko jest jak zawsze w przypadku makroekonomii o jednoznaczną diagnozę. Niektóre czynniki działają na naszą korzyść niektóre wbrew nam. Mam nadzieję, że bilans wyjdzie w okolicach zera.
Panie pośle to wszystko są dość trudne terminy dla przeciętnego Polaka. Pan brał czynny udział w konstruowaniu tego budżetu. Proszę powiedzieć prostych słowach – czy to dobry budżet?
Moim zdanie zdecydowanie tak. Spełnia dwa podstawowe warunki. Po pierwsze, w trudnych warunkach makroekonomicznych ogranicza kwotę, na którą będziemy musieli się zapożyczyć. Po drugie nie zapomina o wydatkach prorozwojowych, takich, jak inwestycje infrastrukturalne, nakłady na szkolnictwo wyższe, czy o podwyżkach dla nauczycieli.

Źródło: platformanawiejskiej.pl

Ludzie Platformy Obywatelskiej

Regionalne serwisy PO

Biuro Krajowe PO, ul.Andersa 21, 00-159 Warszawa
tel.: (0 prefix 22) 635-78-79, (0 prefix 22) 831-55-07
fax: (0 prefix 22) 635-76-41

Redakcja serwisu PLATFORMA.ORG
ul. Marszałkowska 87 lok. 85
tel.: (0 prefix 22) 402 42 03
www@platforma.org