Aktualności
Newsy
27-06-2008
Senatorowie odrzucili sprawozdanie KRRiT
Senatorowie odrzucili sprawozdanie z działalności Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji w 2007 r. Za odrzuceniem sprawozdania opowiedziało się 50 senatorów, 31 było przeciw, nikt nie wstrzymał się od głosu.
Wcześniej sprawozdanie odrzuciła Senacka Komisja Kultury i Środków Przekazu ostatecznie. Jak poinformowała wiceprzewodnicząca komisji Barbara Borys-Damięcka senatorowie ocenili, że w zawartości przedstawionego dokumentu dominują narzekania na malejące wpływy z abonamentu, nie natomiast ani racjonalnych odniesień do powszechnej krytyki jej działalności, ani planu działań, który dawał by nadzieje poprawy.
Senatorowie wysuneli pod adresem obecnej KRRiT szereg zarzutów m.in. "widoczne zaangażowanie mediów publicznych po stronie jednej opcji wyborczej" podczas ostatnich wyborów parlamentarnych". Jak przypomniał na konferencji prasowej senator Tomasz Misiak KRRiT była krytykowana nie tylko przez opozycję, ale i przez OBWE, która dokonując audytu wyborów zwróciła uwagę na wyraźne faworyzowanie w mediach publicznych polityków PiS
Zdaniem senatora Mariusza Witczaka, KRRiT jest w dalszym ciągu "jedną z enklaw PiS- u", obok IPN-u i mediów publicznych. "Krótko mówiąc, Krajowa Rada to takie swoiste PiS-owskie Makao i nie jesteśmy w stanie zaakceptować sprawozdania tej instytucji, która nie wypełnia swoich istotnych funkcji" - dodał senator.
Zaapelował jednocześnie do klubu Lewicy o odrzucenie prezydenckiego weta do nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji, która zmienia zasady wyboru członków KRRiT i władz mediów publicznych, a zatem pozwoli na zakończenie obecnej kadencji tych organów (głosowanie nad wetem ma się odbyć na następnym posiedzeniu Sejmu).
"Bo jeżeli jest tak, że Lewicy zależy na odpolitycznieniu mediów, to nadarzyła się pierwszy raz po 89 r. okazja, by to uczynić w tej ustawie, którą skonstruowaliśmy w parlamencie, są istotne mechanizmy, które na pewno doprowadziłyby do odpolitycznienia mediów publicznych" - ocenił Witczak.
Senator Barbara Borys- Damięcka zarzuciła z kolei KRRiT, że jej sprawozdanie nie odpowiada na wiele istotnych pytań np. o brak programów misyjnych na antenach TVP (np. propagujących poprawną polszczyznę) czy wycofanie z TVP teatru dla dzici.
Barbara Borys-Damięcka podkreśliła też, że w składzie obecnej KRRiT "w dalszym ciągu funkcjonują politycy partii, które naprawdę nie mają już i nie powinny mieć nic do powiedzenia - jak Samoobrona i LPR".
Według senatora Misiaka, "mamy bardzo wyraźną sytuację, jeśli idzie o pana prezydenta". Jak dodał, zgodnie z ustawą nieprzyjęcie sprawozdania KRRiT przez Senat i Sejm skutkuje odwołaniem w ciągu dwóch tygodni członków Rady - o ile prezydent wyrazi na to zgodę.
"My już mamy oczywiście przekazy ze strony pana prezydenta, że on jak ta kwoka, która dobrze pilnuje swoich kurcząt zdecydował się na obronę KRRiT i oczywiście nie pozwoli na zrobienie krzywdy swoim kolegom partyjnym. To po raz kolejny przykład prezydenta PiS- u, a nie prezydenta Polski" - powiedział Misiak.
Zgodnie z ustawą o radiofonii i telewizji, KRRiT składa sprawozdanie Sejmowi, Senatowi i prezydentowi, a także premierowi. Jeśli obie izby parlamentu odrzucą sprawozdanie Rady kadencja jej członków wygasa w ciągu 14 dni; wygaśnięcie nie następuje jednak, jeśli nie zostanie zatwierdzone przez prezydenta. Do tej pory tak się nie zdarzyło.
Źródło:
platformanawiejskiej.pl